Wolność nie jest więc prawem z natury. Liberalna teza o jej przyrodzonym charakterze jest abstrakcyjnym twierdzeniem, wymysłem filozofów, a nie skutkiem obserwacji politycznej rzeczywistości. Konserwatyzm - jako wynik obserwacji nad światem realnym, a nie życzeniowym - fakt ten eksponował od zawsze w polemikach z rewolucjonistami. Tym niemniej dziś konserwatyzm jest doktryną wolnościową. Sprzeciwiając się etatyzmowi, fiskalizmowi, państwowej szkole, zasiłkom przyłącza się do liberałów w ich sprzeciwie wobec pansocjalizmu. Jednak źródła wolności są tu odmienne.
Człowiek winien być wolny, ale bynajmniej nie dlatego, że należy mu się to z natury. Winien być wolny, gdyż jest to racjonalne. Po rozpadzie pozostałości hierarchicznych i wspólnotowych elementów cechujących średniowieczne stosunki, ludzie stanęli przed wyborem: etatyzm albo wolność. Stanąwszy przed tą alternatywą, konserwatysta bez wahania wybiera wolność. Nie ze względu na jej walory - gdyż niedoskonały i zły z natury człowiek częstokroć nie umie jej wykorzystywać - lecz dlatego, że etatystyczna alternatywa jest fatalna pod każdym względem. Państwo nie jest zdolne zarządzać gospodarką i regulować ludzkie życie. Konkretniej, próbuje to czynić, ale wszelkie te poczynania są tragiczne. Urzędnik jest najskrajniejszym wrogiem życia i empirycznej rzeczywistości. Jego decyzje zawsze są złe i nietrafne. Jest on zmaterializowanym cierniem w żywym ciele społecznym.
Konserwatyzm głosi ideę państwa racjonalnego, a państwo racjonalne, to państwo minimum. Nie ważne, że piękne teorie etatystyczne dobrze się prezentują na papierze! Praktyka je unicestwia. Człowiek nie jest wolny z natury, ale powinien takim być, gdyż empiria dowodzi, że alternatywa etatystyczna jest zabójcza dla każdego społeczeństwa, które spróbowało ją urzeczywistnić. Człowiek nie jest wolny z natury, lecz winien się nim stać z dobrze rozumianego interesu samego państwa i społeczeństwa. Państwo zetatyzowane, będąc słabym i rozwodnionym, nie jest przez to konserwatywnym. Państwo zetatyzowane jest państwem biednym. A konserwatyzm nie opowiada się za 'konserwowaniem' biedy. Doświadczenie dowodzi, że silne państwo, to takie, które min. ma duże wpływy podatkowe. Ale wpływy takie wysokie nie są wcale w państwie o wysokich podatkach, lecz o niskich, gdzie kwitnie przedsiębiorczość!
Państwo wspołczesne - uważając się za racjonalne - w rzeczywistości jest przeracjonalizowane i zbiurokratyzowane. Nie jest więc racjonalne, lecz irracjonalne. Racjonalne państwo to takie, które poprzez swoje instytucje i prawa zapewnia maksimum rozwoju. Skoro współczesne państwo etatystyczne rozwój ten hamuje, to znaczy to, że jest irracjonalne. Rozbudowując się ponad miarę i pożerając wolność jednostek, działa na własną niekorzyść.
Wolność nie jest tedy postulatem natury; nie wynika z żadnych przyrodzonych praw; jest postulatem politycznego rozumu. I dlatego my, konserwatyści jesteśmy za państwem minimalnym; silnym i autorytarnym, ale minimalnym.
Adam Wielomski
konserwatyzm.pl
|