KoLiber.net - Strona Wolnościowa - konserwatyzm, liberalizm, libertarianizm, wolność - Stowarzyszenie Poznań
   
 
KoLiber.net
  10 września 2010
 
M jak Menu
KoLiber.net
[login][rejestracja]   <<<   A-Z str:1 [ < ] [ > ]
    Idea: Rząd i grypa: Krótka historia varia
01.01.2004
Willian Anderson, tł. Tomasz Romanowski:

William Anderson, adiunkt przy Instytucie Misesa, uczy ekonomi na Frostburg State University.

W zeszłym miesiącu moja żona podjęła decyzję o konieczności zaszczepienia naszych dzieci przeciwko grypie. Jednak gdy zobaczyła długą kolejkę ciągnącą się przez parę ulic zmieniła decyzję i stwierdziła, że choć szczepienie jest ważne, to nic nie usprawiedliwia narażania dzieci na czekanie przez długie godziny w kolejce. Może spróbujemy później, lub też nie spróbujemy wcale i będziemy mieć nadzieję, że pozostaniemy zdrowi tej zimy. Spoglądając na rządowe statystyki zachorowań, może będziemy po prostu szczęściarzami.

Czytelnik tej strony jest oczywiście świadomy sytuacji, długich kolejek towarzyszących rządowym, darmowym szczepieniom oraz pojawiającym się brakom szczepionki w wyniku niewystarczającej jej podaży w centrach szczepień. Całe społeczności zostały jej przez to pozbawione. Długie kolejki oraz niedobór zawsze towarzyszą sytuacji, w której rząd dystrybuuje coś za zerową cenę (skończmy z mówieniem, że jest to 'darmowe' lekarstwo) i nie jest to wcale zaskakujące, może tylko dla dziennikarzy i polityków, którzy wydają się nie rozumieć dlaczego występuje taki stan rzeczy. W rzeczywistości fiasko obecnego programu szczepień przeciwko grypie jest tylko małą częścią większego niepowodzenia, jakim w całości jest rządowa opieka zdrowotna.

Coroczne zagrożenie grypą jest realne; rocznie około 36 000 osób umiera z jej powodu. A ponieważ jest to choroba, nikt w rządzie nie znalazł jeszcze sposobu by jej zakazać lub uczynić nielegalną (przynajmniej Waszyngton DC nie stał się jeszcze większym pośmiewiskiem, niż jest obecnie). Jednak nie usprawiedliwia to dotychczasowych poczynań rządu w imię 'ochrony' jednostek przed grypą. Jest bowiem prawie pewnym, że szczepionka ratuje życie, lecz ludzie będą umierać ponieważ rząd spowodował, że otrzymanie jej jest prawie niemożliwe.

Retoryka niektórych urzędników rządowych (szerzona oczywiście za pomocą wielbiących ich mediów) może być pouczająca i pozwala zobaczyć co zostało zrobione i dlaczego rząd tworzy kolejną katastrofę zdrowotną. Jednak przed przeegzaminowaniem obecnego, opłakanego stanu rzeczy, potrzebne byłoby zajrzenie w dane historyczne obrazujące działania rządu, zaczynając od prawdziwej pandemii grypy w latach 1918-1919.

Jesienią i zimą w tym okresie około 500 000 Amerykanów zmarło z powodu grypy hiszpanki (jeśli przyjąć wielkości odpowiadające współczesnemu procentowi w populacji, oznaczałoby to obecnie śmierć około 1,4 miliona osób) a miliony osób zmarły w innych krajach. Wybuch epidemii grypy zbiegł się w czasie z ostatnimi dniami I Wojny Światowej i następującym po nich zawieszeniem broni, towarzyszyły temu działania rządu zapewniające błyskawiczne rozprzestrzenianie się choroby.

Podczas epidemii jedną z najważniejszych spraw jest zapewnienie izolacji chorych. Jednak rząd amerykański gromadził tysiące żołnierzy na statkach transportowych, pośród których było wielu chorych, i wysyłał ich do domu. Rezultatem było rozprzestrzenienie się grypy wśród żołnierzy na statkach, a po ich wylądowaniu u wybrzeży amerykańskich, zawleczenie choroby do ich domów i społeczności.

Jakby tego było mało, rząd organizował duże zgromadzenia, na których propagowano sprzedaż obligacji wojennych. Sprowadzało się to do tego, że ogromne tłumy gromadziły się by słuchać takich gwiazd jak Douglas Fairbanks i Mary Pickford, namawiających ludzi do zakupu obligacji wspierających amerykański wysiłek wojenny. Oczywiście oznaczało to również, że ludzie zarażali innych, a obecność wielkich tłumów tylko to ułatwiała.

Teraz szybko do przodu do zimy lat 1975-1976, kiedy to rząd zdecydował, że istnieje groźba pandemii świńskiej grypy. Poszukując odpowiedniego tematu kampanii wyborczej - mając przy boku Centrum Kontroli Chorób (Center for Disease Control) pełne pracowników pragnących odegrać rolę bohaterów - administracja Gerald'a Forda zarządziła akcję masowych szczepień. W taki oto sposób utworzono scenę, na której rozegrało się największe fiasko publicznego systemu ochrony zdrowia.

Dyrektor Centrum Kontroli Chorób, Dawid Sencer przekonał prezydenta Forda oraz prasę (która zawsze lubi dobrą wiadomość, prawdziwą lub nie), że rozwija się pandemia porównywalna do tych z lat 1918 i 1957. Kongres przyłączył się do tego fiaska a prezydent Ford wezwał każdego Amerykanina do poddania się szczepieniu.

Niestety rządowe nadzwyczajne lekarstwo okazało się tak samo złe jak rządowa edukacja. Nie tylko epidemia świńskiej grypy (ani żadnej innej) nie rozwinęła się, ale szczepionka okazała się gorsza od choroby i u tysięcy osób poddanych szczepieniu pojawiły się poważne skutki uboczne, prawie 100 osób zmarło. Dyrektor Sencer stracił posadę a prezydent Ford przegrał wybory w 1976 - jednak toksyczna kombinacja rządu i medycyny najwidoczniej pozostała w umysłach klasy politycznej oraz jej sprzymierzeńców.

Prawie 27 lat później rząd nadal nie porzucił swojego zamiaru masowej immunizacji i jeszcze raz rezultatem jest to co moglibyśmy pobłażliwie nazwać bałaganem. W najlepszym razie program ten uchroni może kilka osób od śmierci na grypę (jeśli można być pewnym, że ta szczepionka na prawdę zabezpiecza przed zarażeniem się chorobą), w najgorszym natomiast spowoduje niepotrzebną śmierć i choroby, jeśli system immunologiczny pacjentów zareaguje negatywnie ma szczepionkę a ludzie stojący w długich kolejkach w tłumie zarażą się grypą od innych.

Podczas gdy kuszącą jest propozycja by zrzucić niepowodzenia na barki biurokratycznej niekompetencji, konieczne jest uświadomienie sobie, że 'cele' zarządców 'publicznego zdrowia' są całkowicie inne od indywidualnych celów ludzi poszukujących opieki medycznej. Zarządcy 'zdrowia publicznego', tacy jak Dawid Sencer, myślą kolektywnie posługując się tak szerokimi określeniami jak 'ratowanie' społeczeństwa (stawiając siebie w pozycji czczonych 'wielkich bohaterów'). W sytuacji gdy takie kolektywne cele są w konflikcie z osobistymi celami jednostek, 'społeczeństwo' zawsze musi wziąć górę, według głosicieli haseł 'zdrowia publicznego'.

Ponadto, rzeczywiste rezultaty są drugorzędne z punktu widzenie urzędników 'zdrowia publicznego'; oni chcą być postrzegani jako bohaterowie, którzy 'ratują naród' od pandemii. I oczywiście, zawsze w pobliżu jest adorująca prasa czekająca tylko by odnotować i chwalić każde ich posunięcie. (Kiedy te krucjaty zdrowotne rosną do tak gigantycznych rozmiarów, że nie można ich już zatuszować, następują rezygnacje i upokorzenia. Jednak takie wpadki zdarzają się rzadko.)

Jakąś dekadę temu, kiedy wyborcy zaczęli oburzać się na ekscesy państwa opiekuńczego, klasa polityczna przepakowała opiekę społeczną i podała ją pod hasłem 'pomocy dla dzieci'. Parę lat po tym jak Kongres odrzucił pomysły legislacyjne przedłożone przez Departament Sprawiedliwości Janet Reno powiększające zakres federalnego kodeksu karnego i burzące ostatnie mury konstytucyjnej ochrony (ówczesny senator John Ashcroft określił te propozycje jako mające 'posmak Wielkiego Brata'). W miesiącach następujących po niesławnym ataku z 11 września okazało się nagle, że Kongres nie mógł przekazać Departamentowi Sprawiedliwości wystarczającej władzy i Ashcroft ogłosił, ze każdy kto przeciwstawia się Ustawie Patriotycznej i innym podobnym ustawom 'udziela pomocy i osłony' 'terrorystom'.

Przez wiele lat sędziowie amerykańscy odmawiali przyznania pieniężnych rekompensat dla powodów w sprawach wytaczanych firmom tytoniowym, uważając, że te osoby są odpowiedzialnymi i moralnymi stworzeniami, które dobrowolnie używały tytoniu. Jednak w imię 'zdrowia publicznego' legislatywy w całym kraju obdzierały firmy tytoniowe z prawa do obrony - i w efekcie tego zlikwidowały obronę jednostek lub firm wynikającą z zasad prawa zwyczajowego. (Ponieważ Konstytucja zabrania uchwalania ustaw nakładających kary, więc jeśli firmy tytoniowe zostały pozbawione prawa obrony wynikającego z prawa zwyczajowego, wówczas by zachować 'konstytucyjność', zniszczenie takiej obrony musi w sposób nieunikniony dotyczyć także wszystkich pozostałych.)

A zatem, w ostatnim fiasku akcji szczepienia przeciw grypie nie chodzi o dobre zdrowie, prewencyjną medycynę lub ochronę ludzi przez chorobami zakaźnymi. Chodzi tylko i wyłącznie o rozdmuchiwanie spraw przez rząd, i groźba grypy jest tylko haczykiem, którego używają urzędnicy by powiększyć zakres władzy posiadanej przez klasę polityczną. Wszystko inne jest bez znaczenia.

Drukuj
Dodaj swój komentarz - nie więcej niż 6.000 znaków
Login:  Hasło: 
login... rejestracja...
[login][rejestracja]   <<<   A-Z str:1 [ < ] [ > ]
Pobierz Firefoksa!
 
   
* © 2001-2010 KoLiber.net | MK JC DJ | Login