Chestertonowi przyszło żyć w niełatwych czasach "fine de siecle'u", kiedy ścierały się ze sobą rozmaite koncepcje filozoficzne, etyczne i społeczne: ewolucjonizm i darwinizm, socjalizm i materializm, racjonalizm, powszechna była wiara w postęp i naukę. Chestertona trudno wpisać w któryś z wyżej wymienionych lub jakikolwiek inny, występujący ówcześnie, nurt myślowy.
Wydana po raz pierwszy w 1908 roku "Ortodoksja" to dzieło dość oryginalne. Jego autor jest mistrzem paradoksu, i niezależnie od tego, czy przyjmujemy jego tezy czy też je odrzucamy, należy mieć podziw dla niezwykłości i bystrości jego umysłu. |
Chesterton wychodzi z założenia, że musi istnieć jedna, obiektywna prawda, i że nie możemy w życiu oprzeć się jedynie na rozumie (bo to prowadzi niechybnie do domu bez klamek), że świat jest osobliwy, ale nie jest zły, że w "etyce z krainy elfów" czyli w bajkach i ludowych przekazach kryje się mądrość i prawda o człowieku, i odnajduje Chrześcijaństwo, jako remedium na problemy ówczesnego świata i jako coś transcendentnego, coś głęboko prawdziwego, coś, co ocala.
Te tezy, które podobały mi się w książce najbardziej streszczają się mniej więcej w tym fragmencie: Póki stoisz przed tajemnicą, póty jesteś zdrowy na umyśle; kiedy niszczysz tajemnicę, pozbawiasz umysł równowagi. Zwykły człowiek był zawsze zdrowy na umyśle, ponieważ zawsze był mistykiem. Dopuszczał półmrok. Żył zawsze jedną noga na ziemi, drugą w krainie bajek. Zawsze pozostawiał sobie wolność powątpiewania w bogów; ale (w przeciwieństwie do dzisiejszych agnostyków) pozostawiał sobie także wolność wierzenia w nich. Zawsze bardziej zależało mu na prawdzie niż na zgodności z logiką. Jeśli stanął przed dwiema prawdami sprzecznymi, przyswajał sobie obie - wraz z ich sprzecznością. Jego duchowy zmysł wzroku był stereoskopowy, tak samo jak zmysł wzroku fizyczny: widzi jednocześnie dwa odmienne obrazy, a jednak widzi dzięki temu lepiej.
Chesterton uważa, że Chrześcijaństwo najlepiej sytuuje nas wobec świata. Jest w jego filozofii coś z tomizmu, w którym uznawano, że pozycja człowieka jest dramatyczna, bo na drabinie stworzeń jest umiejscowiony pomiędzy zwierzętami a aniołami. Chesterton dowodzi, że człowiek w jakimś stopniu równoważy sprzeczności i sprzeczności równoważą się w nim. Chrześcijaństwo jest głęboko prawdziwe i ludzkie, bo dopuszcza sprzeczności, bo jest w nim miejsce tak na prawdziwą radość, jak na głęboki smutek, na pewien rodzaj pokory i na pewien rodzaj pychy.
Książka napisana jest dość chaotycznie, jakkolwiek jest "skondensowana", dużo w niej tez i przemyśleń, i można by jeszcze wiele o niej napisać. Ze względu na to, że jest efektem długich rozważań, zdecydowanie lepiej czytać ją powoli, tak, by podążać za tokiem myśli autora, i żeby samemu zadać te pytania, które autor postawił sobie.
Myślę, że mimo upływu czasu, "Ortodoksja" to książka nadal aktualna. Jest w niej sporo odniesień do czasów Chestertonowi współczesnych i do popularnych ówcześnie publicystów. Nie sądzę jednakże, żeby poziom materializmu i agnostycyzmu w społeczeństwie zmalał przez ostatnie sto lat. Książka jest aktualna nie tylko z tego względu. Jest aktualna, bo postawione w niej pytania: o prawdę, o właściwy stosunek człowieka do świata, o moralność, to pytania które zawsze były i będą aktualne.
Kasia Świrydowicz
|